Świadomość serca
23 maja 2016
Refleksja na temat życia część 4
17 marca 2017

Jak trudno jest nie dać się „wkręcić” w emocjonalne wojny, bycie stronnikiem  czyichś racji… Dookoła panuje jakaś, pozornie  niezrozumiała, walka wszystkich ze wszystkimi. Trudna codzienność spowodowała, że ludzie wzajemnie przestali się rozumieć, widzą w sobie rywali, konkurentów, jakby obudziły się najprymitywniejsze, „zwierzęce”  instynkty.

Ze wszystkich stron media bombardują coraz straszniejszymi wizjami świata. Wojny, kataklizmy, bieda, nieszczęścia, zbrodnie…. to są tematy codziennych wiadomości. Ma się wrażenie, że spolaryzowanie opinii, poglądów, wierzeń, przekonań sięgnęło zenitu. Wszystko ma znak „+” albo „-”  mało kto zastanawia się, że uczestniczymy  w jakimś chocholim tańcu, który do niczego nie prowadzi i nie podpowiada żadnych racjonalnych rozwiązań. Jest tak, jakby prawdziwe współodczuwanie innych ludzi, życzliwość, chęć bezinteresownej pomocy, otwarta ciekawość w stosunku do innych kultur, tradycji, poglądów czy wiedzy,  zostały zepchnięte w najdalsze zakamarki człowieczeństwa. Ludzie jako gatunek zostali skierowani przeciwko samym sobie i bezmyślnie się temu poddają.

Każdy na co dzień ma dowody na to, że można  współistnieć i zgodnie mieszkać w jednej kamienicy z ludźmi o  różnych poglądach, różnej nacji, różnej religii. Można też wspólnie pracować, tworzyć razem nowe rozwiązania. Co sprawia, że w mniejszym gronie i w mniejszych sprawach umiemy się porozumieć, ale  w sprawach zasadniczych dla całych społeczeństw, dajemy się prowadzić przez „manipulatorów świadomością” jak przysłowiowe barany, zatracamy własne myślenie, zdolność wyciągania wniosków z obserwacji …. natomiast  uwidacznia się, jakby wbrew sobie,  polaryzacja poglądów i coraz częściej wrogość?

Co można zmienić aby ludzie, jako gatunek, przestali być sobie wrogami ?

Chyba nie da się nic zrobić, jakąś „odgórną” wytyczną, rozporządzeniem, ale każdy, kto czuje się CZŁOWIEKIEM może we własnym zakresie zweryfikować swój stosunek do otaczającego świata, uświadomić  sobie ile w jego umyśle zalęgło się ocen, poczucia własnej lepszości i przekonania o niższym rozwoju innych,  radykalnych poglądów, opartych na cudzych opiniach i niesprawdzonych, a często celowo kłamliwych  informacjach, stereotypach o innych ludziach…

Czy ktoś, kto ma w sobie cały ten balast „negatywizmu” do świata może generować dobry stan swojego zdrowia? Na pewno nie, ponieważ lęki, frustracje, zazdrość, nienawiść, są uczuciami, które bardzo destrukcyjnie wpływają na nasz układ odpornościowy i równowagę w organizmie.

Podświadomość nie odróżnia rzeczywistości fizycznej od gier umysłu i jego wyobrażeń, a właśnie podświadomość ma decydujący, sterujący wpływ na procesy zachodzące w naszym ciele.  Okazuje się, że podświadomość nie widzi różnicy pomiędzy „chcę” i „nie chcę”.  Myśl „jestem chory” i „nie chcę być chory” jest dla podświadomości skupieniem się na chorobie – „chory”. Przeciwieństwem jest myśl „jestem zdrowy”.

Z doświadczenia wiemy, jak trudno jest porzucić lub zmienić swoje przekonania. Są one często jakby naszym drugim ja. Bywa, że odrzucenie jakiegoś poglądu  sprawia wręcz fizyczny ból. Świadczy to dobitnie o tym jak skomplikowane są zależności: umysł – myśl – ciało fizyczne. Właśnie ta trudność,  jest samo zabezpieczającym się mechanizmem „przed zmianami przekonań”.  Dlaczego zrozumienie tego jest takie ważne?

Okazuje się, wg. wniosków fizyków kwantowych, że  NASZE PRZEKONANIA TWORZĄ NASZĄ RZECZYWISTOŚĆ.

Dla wielu zabrzmi to jak idiotyczna bajka ….  To są jednak praktycznie sprawdzalne fakty. Warto się nad tym zastanowić, dlaczego reklama jest skuteczna? Dlaczego różnym ideologom tak zależy na tym, aby nas przekonać? Dlaczego inni chcą narzucić nam SWOJE WIDZENIE ŚWIATA? Dlaczego jak na zawołanie, wszystkie media, wielokrotnie, podają tę samą interpretację i ocenę zdarzenia? Dlaczego mediom zależy na skupieniu naszej uwagi na tematach nieistotnych, wręcz głupich (rozpraszaczach)?

 „Martwienie się, to modlenie się o coś czego nie chcesz. Przestań się zatem martwić” Bhagavana Dasa

Co jest potrzebne człowiekowi do pełnego zdrowia i szczęścia? Każdy ma swoje, indywidualne wyobrażenia, ale da się wypisać listę wspólną dla większości ludzi. Są to: bycie zdrowym, kochanym, akceptowanym przez środowisko, bycie potrzebnym. Jako realizację swojej własnej aktywności: kochać, pomagać innym, realizować swoje twórcze pomysły. Do tego potrzebne  jest mieszkanie, jedzenie, ubranie, praca. Czy spełnienie tych postulatów jest nierealne?  Taki świat jest realny dla każdego, kto myśli samodzielnie, poza schematami narzucanymi przez różnych rządzących i wiedzących lepiej (autorytety).

Samodzielne myślenie nie jest łatwe, ponieważ moc wkodowanej w nas niewiary w siebie jest ogromna, a dodatkowo, posiada wielu strażników w postaci nieświadomych współplemieńców, którzy każdego wyrastającego ponad „równy szereg bezmyślności”  na różne sposoby starają się doprowadzić do obowiązującego poziomu.

„Nasz nieszczęsny gatunek jest tak stworzony, by ci, którzy chodzą wydeptaną ścieżką zawsze obrzucali kamieniami tych, którzy pokazują nową drogę”. – Voltaire

Czy wymuszane na ludziach zainteresowanie i epatowanie złem,  nieszczęściem, bezradnością, wojnami, kataklizmami może coś dobrego i twórczego wzbudzić? Prawie każdy powie, że nie. To dlaczego największą oglądalność i poczytność mają właśnie takie informacje?  Takie obrazy i słowa, jak jad zatruwają naszą podświadomość i kodują, kodują, kodują … efektem tego jest, że coraz więcej ludzi ma negatywny obraz świata, jest bezradnych w zetknięciu z codziennym życiem.  Czy cokolwiek stracimy, jeśli nie będziemy wiedzieli, że gdzieś tam był straszny wypadek, jacyś „politycy” straszą wojną, ktoś kogoś zamordował, oszukał, komornik zlicytował a Ziemi zagraża asteroida…?

Każdy może spróbować chociaż przez kilka dni nie oglądać wiadomości, nie oglądać filmów agresywnych i emocjonujących, nie czytać gazet, wyhamować pośpiech (może to być trudne, włącznie z objawami „syndromu odstawienia” jak u osoby uzależnionej). Jeśli koniecznie musimy coś oglądać, to piękne filmy, słuchać pięknej muzyki, dużo pracować na świeżym powietrzu, mieć jak największy kontakt z przyrodą. Po kilku dniach, porównać swoje samopoczucie wcześniejsze i obecne …. różnica będzie niesamowita.  To jest takie proste. Zależy tylko od nas samych jakiego życia w „swoim świecie” chcemy. Przekłada się to dosłownie na wszystko, na nasze zdrowie, które samo zacznie się poprawiać, będziemy mieli więcej siły i energii, chęci do twórczego działania, do uśmiechu, radości …. bo takie są nasze prawdziwe fundamenty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu w Twojej przeglądarce.