Refleksja na temat życia część 4
17 marca 2017
Refleksja na temat życia część 2
19 marca 2017

Mówi się, że żyjemy coraz dłuże,j dzięki postępowi medycyny, szczepieniom ochronnym itp. „Przemysł zdrowia” rozrósł się tak bardzo, że stał się równie dochodowym biznesem jak przemysł zbrojeniowy i wszystko co jest z nim związane. Od ponad stu lat, ten coraz większy pęd za wymyślaniem i produkowaniem coraz większej ilości syntetycznych lekarstw, oczywiście nie dla dobra chorych, ale w pogoni za zyskiem, doprowadził do nieprawdopodobnego spustoszenia w umysłach ludzi. Opłacalność każdego działania, zysk za wszelką cenę, podporządkowały sobie nawet moralność i etykę. Zyskowny musi być szpital, przychodnia zdrowia (co za ironia w nazwie), apteka… oddział chirurgiczny i wewnętrzny, laboratorium analityczne i onkologia…… ZYSK. Nikt już nie mówi o profilaktyce zdrowotnej społeczeństwa, chyba że chodzi o reklamę szczepień tzw. ochronnych.

Zysk w przemyśle spożywczym – mamy żywność przemysłową, która z dawną żywnością nie ma już nic wspólnego, oprócz nazwy. W każdym produkcie są obecne dodatki chemiczne w postaci utrwalaczy, konserwantów, poprawiaczy smaku i zapachu, preparatów przeciwgrzybicznych i przeciwbakteryjnych, barwiących i zapachowych, mleko z terminem przydatności do spożycia 1 rok…. Nawet zwierzęta hodowlane już są inne, bo od wielu pokoleń, karmione są paszami przemysłowymi z dodatkami, o których powszechna wiedza jest znikoma i nikt nie ma nad nimi żadnej kontroli.

Rośliny paszowe jak i konsumpcyjne dla ludzi, są uprawiane w oparciu o ogromne ilości środków chemicznych, mniej lub bardziej szkodliwych dla organizmów żywych, a wiele z nich kumuluje się w glebie lub w samych roślinach. Rośliny uprawne są także modyfikowane genetycznie, zmiany te mają zupełnie nieznany wpływ na zwierzęta i ludzi.

W domach króluje chemia, od środków czystości – do mycia naczyń, prania, sprzątania, usuwania brzydkich zapachów, na komary i muchy, pchły i karaluchy….. każdy „preparat” ma swoje przeznaczenie, najczęściej do jednej czynności – specjalistyczny tzn. lepszy od tych o ogólnym przeznaczeniu – półka w łazience ugina się pod ciężarem tych „świetnych” środków. A w reklamach, jeszcze lepsze i jeszcze skuteczniejsze preparaty, przed którymi nawet straszliwe bakterie i wirusy wolą popełnić samobójstwo w czeluściach muszli klozetowej, zamiast narazić się na kontakt z nimi. No i to co każdy lubi najbardziej – kosmetyki… nie da się już żyć bez osobnego mydła do rąk, osobnego mydła do „intymnego krocza”, które nie podrażnia i cały dzień można czuć się świeżo i czysto… dezodorant do stóp, pod pachy, dzięki jednokrotnemu zastosowaniu nie pocimy się przez tydzień, albo tabletki po zażyciu, których też nigdy więcej nie będziemy się pocić (wynika z tego, że pocenie się jest jakąś okropną wadą albo chorobą). Szampon dla włosów suchych i normalnych, rudych i siwych, z łupieżem i bez, z odżywką dzięki której nawet tajfun nie zaburzy naszej wspaniałej fryzury. Dla pań wspaniały przemysł kosmetyczny stworzył nieprawdopodobną ilość malowideł, do włosów, paznokci, brwi, rzęs, podkłady do makijażu, cienie, tusze, maseczki regenerujące, szminki. Zęby też wymagają nakierowanej pomocy od przemysłu – płyny do płukania jamy ustnej (żeby nie śmierdziało), pasty do zębów wybielające i regenerujące dziąsła, na zęby nadwrażliwe i zęby normalne, ziołowe (lepsze bo z „naturalnym” dodatkiem), z witaminą itp.

W tym pędzie, nie wiadomo za czym, ogólnoświatowym szaleństwie, żeby za wszelką cenę mieć wszystko od razu i jak najwięcej, zagubiła się podstawowa wiedza o człowieku jako całości. To nie jest żart, że „już starożytni….”. bo Hipokrates, tak dostojnie nazywany ojcem medycyny, mówił –„Niech twoje pożywienie będzie dla ciebie lekarstwem, a twoje lekarstwo twoim pożywieniem”.

Kto z nas tak naprawdę zastanawiał się jak wspaniałym, nieprawdopodobnie cudownym, wręcz magicznym, jest nasz organizm. Wystarczy w skupieniu obejrzeć własną dłoń, popatrzeć na jej ruchy, poczuć wszystkie możliwe bodźce od delikatnego muśnięcia piórkiem, po dmuchnięcie i dotyk twardego stołu, odczucie ciepła i zimna, wilgoci i suchości. Opuszki palców rozróżnią nierówności rzędu dziesiątych części milimetra. Dłoń i palce są zdolne do wykonania najbardziej precyzyjnych ruchów, które można świadomie kontrolować i planować. To wspaniałe narzędzie, ma zdolność regeneracji, następuje samo gojenie się ran, oparzeń. Na powierzchni dłoni i palców istnieją „strefy rzutów” poszczególnych narządów naszego ciała – strefy te są w stałej łączności z tymi narządami i w przypadku ich patologii odpowiednia strefa staje się nadwrażliwa, powstaje ból, zmiany na skórze – przebarwienia, wyprysk, miejscowe osłabienie odporności. I odwrotnie, w przypadku niedyspozycji jakiegoś narządu, czasami wystarczy pobudzić masażem przez kilka minut tę strefę np. na dłoni a niedyspozycja mija. To dotyczy nie tylko dłoni i palców, równie magiczna jest reszta naszego ciała. Słuch, wzrok, węch, dotyk, smak powodują, że możemy odebrać i odczuć całą różnorodność otaczającego świata. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sfera emocjonalna – możliwość empatii, czyli współodczuwania innych, możliwość wzbudzania w sobie uczucia miłości, zachwytu, złości, nienawiści, obojętności. Te wszystkie aspekty składają się na całość człowieka i jego związki z otaczającym światem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu w Twojej przeglądarce.