Refleksja na temat życia część 3
18 marca 2017
Refleksja na temat życia część 1
20 marca 2017

Prawie na każdym rogu ulicy apteka z tysiącami różnych lekarstw, suplementów diety, cud-specyfików na rozwolnienie i zmarszczki, ból ucha, ból gardła, kaca i nadciśnienie, lepsze oddychanie i poprawę pamięci. W radio, telewizji i prasie najbardziej widocznymi i nachalnymi są reklamy lekarstw i suplementów diety. Ktoś mógłby pomyśleć, że nie ma niczego prostszego jak bycie zdrowym i sprawnym, bo przecież na każdą dolegliwość nowoczesna medycyna wymyśliła określoną tabletkę czy suplement diety, a nasza choroba czy niedomaganie jest wynikiem głupiego zbiegu okoliczności, przypadku, a jeśli już coś nam dokucza, to jest to tylko jakiś ból głowy, serca, czy nogi, lekka niestrawność – łykamy tak skuteczną, jak w reklamie tabletkę i staje się CUD – ból znika. To, że wraca za chwilę to nic, łykamy następną tabletkę i jeszcze jedną silniejszą – znowu pomogło. Jeśli te niedomagania trwają dłużej, idziemy do lekarza „pierwszego kontaktu”. Tutaj nareszcie oddajemy się w ręce fachowca, lekarza, który swoją nieograniczoną wiedzą natychmiast ogarnie nasze problemy ze zdrowiem, znajdzie przyczynę i jak dziurę w asfalcie załata ją odpowiednim specyfikiem przepisanym na recepcie. Najczęściej jest to oczywiście tabletka.

Kiedy po jakimś czasie nasze dolegliwości jednak nie ustępują, wracamy do naszego dobrodzieja, lekarza pierwszego kontaktu. I ponownie z pełną ufnością odbieramy następną receptę na inny zestaw leków, który tym razem już na pewno zadziała. Mija kilkanaście dni i jeśli nie nastąpiła poprawa, to kolejna wizyta u lekarza pierwszego kontaktu owocuje otrzymaniem skierowania do SPECJALISTY. Idziemy do lekarza, który, jak nam się wydaje, ma jeszcze większą wiedzę niż lekarz pierwszego kontaktu, ponieważ jest SPECJALISTĄ OD CZĘŚCI CIAŁA, która nas boli. Okazuje się, że możemy zostać przyjęci dopiero za rok, bo skończył się już limit przyjęć. Decydujemy się na wizytę prywatną – to nic, że ona kosztuje, a my opłacamy składki zdrowotne od tylu lat, mimo iż do tej pory nic nam nie dolegało. Jeśli jest to kardiolog, to wykona nam ponownie EKG, może echo serca, może dokładniej osłucha i opuka…. Jeśli jest to gastrolog to zleci jakieś prześwietlenie, endoskopię i inne badania dodatkowe. Otrzymamy następne recepty, z jeszcze innymi lekarstwami, teraz już na pewno skutecznymi bo wypisanymi przez SPECJALISTĘ. Łykamy, łykamy i niewielka poprawa… ale zauważamy, że dodatkowo zaczyna nam dokuczać inny narząd, którego do tej pory nigdy „nie mieliśmy” bo go nie odczuwaliśmy. Cała procedura powtarza się…, leki z reklamy, lekarz pierwszego kontaktu x 2, INNY SPECJALISTA od „narządu którego do tej pory nie mieliśmy”, łykanie nowego zestawu lekarstw, które są niezbędne dla tego drugiego chorego narządu.

Po miesiącach leczenia już dwóch części ciała, dowiadujemy się, że niestety nasze niedomagania są chorobami przewlekłymi i nie mamy co liczyć na jakąś radykalną poprawę, a jeśli to jest np. nadciśnienie, astma cukrzyca czy zwyrodnienie stawów to do końca życia będziemy musieli brać „leki”…… Z czasem, godzimy się z takim obrotem sprawy, bowiem jeśli wszyscy lekarze twierdzą, że te choroby są przewlekłe, to tak naprawdę, zrozumiałe jest, że są one NIEULECZALNE.

Z biegiem lat czujemy się coraz gorzej zamiast coraz lepiej, nie jesteśmy jeszcze starzy a kondycja coraz gorsza, coraz mniejszą mamy ochotę na jakąkolwiek aktywność, coraz częściej NIC NAM SIĘ NIE CHCE. Do wszystkiego trzeba się zmuszać. Nasze myśli są mniej lotne, cały czas krążą wokół nieprzerwanego potoku własnych problemów czy kryzysów gospodarczych, niedostatku, wojen, głodu, kataklizmów. Rozglądamy się dookoła i widzimy więcej ludzi w podobnym stanie, którzy mieli „pecha” i zachorowali. Widzimy, że tak naprawdę każdemu coś dolega, że nawet dzieci rodzą się już chore, coraz częściej z chorobami naprawdę strasznymi jak autyzm, nowotwory, niedorozwoje, uczulenia na wszystko, z astmą, która już na początku życia tego człowieczka uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. I wszędzie lekarstwa, lekarstwa, wizyty u lekarzy, u różnych specjalistów…… Pomimo tego „postępu medycyny”, o którym wszyscy mówią, pomimo coraz nowszych i ponoć skuteczniejszych leków, aptek na wyciągnięcie ręki, najnowszej aparatury medycznej do diagnostyki, coraz precyzyjniejszej analizy krwi, moczu, wydychanego powietrza, różnych markerów, nowoczesnych szpitali i supernowoczesnych prywatnych klinik, można zaobserwować zupełnie odwrotne ZJAWISKO-CUD – chorych ani chorób nie ubywa, a wręcz odwrotnie. Okazuje się, że głupia ludzkość, nie wiedząc o tym, choruje na zupełnie nowe choroby, których kiedyś nie było, często naukowo nazwanymi „ZESPOŁEM TAKIM A TAKIM” – z drugim członem nazwy najczęściej od nazwiska „odkrywcy”. Głupia ludzkość nie wiedziała, że cholesterol jest przyczyną chorób, głupia ludzkość nie wie, że gdyby nie było szczepień to już dawno by wymarła, że narządy chorują same z siebie, dlatego każda część ciała musi mieć swojego SPECJALISTĘ, który zajmuje się leczeniem tylko tej części (w niektórych krajach, leczenie np. serca przez specjalistę laryngologa, grozi dla niego przykrymi konsekwencjami), że tylko chemiczne lekarstwa, przypisane przez lekarza (oczywiście każdy lekarz mając dyplom, posiada nieograniczoną wiedzę), są w stanie wyregulować i „zmusić” do normalnego funkcjonowania, głupi jak cała ludzkość, organizm głupiego, pojedynczego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu w Twojej przeglądarce.